Design thinking w marketingu?

Kiedy chcemy trzymać rękę na pulsie potrzeb Klientów, z pomocą przychodzi design thinking, czyli tak zwane „myślenie projektowe”. To metoda, która narodziła się na przełomie lat 80. i 90. na kalifornijskim Uniwersytecie Stanforda, polegająca na wymianie kreatywnych idei w celu opracowania nowego pomysłu. Design thinking to pomocne narzędzie dla tych, którym brakuje jednego, prostego rozwiązania. Biznes, przemysł, nauka, marketing - nieważne. Myślenie projektowe pomaga w innowacyjny sposób odkrywać nietypowe rozwiązania problemów.

Jak stworzyć wartościowe produkty i usługi, skoro wymagania konsumentów nieustannie się zmieniają? Na to pytanie również znajdziecie celną odpowiedź dzięki design thinking!

W jaki sposób dojść do rozwiązania problemu? Zawiązać kreatywny zespół, który wspólnie i przede wszystkim projektowo stworzy modelowe rozwiązania. Wszystkie osoby powinny znajdować się w tym samym pomieszczeniu, najlepiej innym niż to, w którym pracują na co dzień. W ten sposób w kreatywnej, przyjaznej atmosferze będą się wzajemnie motywować i uzupełniać. Kluczowe jest stworzenie zróżnicowanego zespołu, który na problem będzie potrafił spojrzeć z wielu perspektyw. Nie warto skupiać się na znalezieniu jednego, uniwersalnego rozwiązania – oto sztandarowa zasada metody design thinking. Myślenie projektowe skłania do podchodzenia do problemów kompleksowo.

Klient jest w centrum

Jeden z najpopularniejszych modeli myślenia projektowego zakłada pięć etapów pracy. Pierwszy to empatyzacja, która prowadzi do głębokiego zrozumienia problemu. Dokładnie analizujmy, badajmy sytuację. Skonfrontujmy oczekiwania wszystkich stron. Pamiętajmy, że Klient jest w centrum – i wszystkie nasze pomysły marketingowe mają nas do niego przybliżyć. Szkoda czasu i pieniędzy na nietrafione eksperymenty – nie zapominajmy o Kliencie. Na tym właśnie polega empatyzacja.

Wszystkie pomysły są dobre

Drugi etap polega na jasnym zdefiniowaniu problemu, jednocześnie pamiętając, że powinniśmy skupić się nie na nim, a na jego rozwiązaniu. Jak wskazuje nazwa, trzonem myślenia projektowego jest właśnie... myślenie. To trzeci etap, czyli generowanie pomysłów. Warto wysłuchać wszystkich. Dopóki nie zapytamy, nie dowiemy się, czy członkowie grupy mają swoje własne, wyjątkowe pomysły. Ważne żeby każdy uczestnik wypowiadał się i angażował. Czasami pytanie wprost – zwykłe „Co o tym sądzisz?” - może pomóc. Często ci, którzy siedzą cicho, mogą mieć najlepsze pomysły - i odwrotnie! Czasami wystarczy odrobina zachęty. Grupa musi czuć się komfortowo, dlatego ocenianie i krytykowanie pomysłów jest absolutnie wykluczone - wszystkie są dobre. Pomysły skupiające się na znalezieniu rozwiązania są mile widziane, ale nawet te najbardziej dziwaczne i pozornie niemądre mogą być zalążkiem czegoś genialnego. Mogą poruszyć właściwe struny u kogoś innego.

20% na myślenie

Nie warto się spieszyć - w ten sposób łatwo przeoczyć coś, co finalnie może okazać się kluczowe. Samo wykonanie czynności, napisanie czegoś, zaprojektowanie, opublikowanie w Internecie, zajmuje realnie niewiele czasu. Ale nad wykonaniem czegoś naprawdę dobrze, trzeba równie dobrze się zastanowić. Czy wiesz, że Google zapewnia swoim pracownikom 20% czasu pracy na myślenie? Firma zachęca ich do zostawienia swoich obowiązków przez np. jeden dzień w tygodniu. Mogą iść wtedy na łąkę albo posiedzieć w zoo. Ważne, żeby zastanowili się w tym czasie, w jaki sposób mogą przynieść swojej firmie wymierne korzyści. W ten sposób powstały m.in. AdSense, Google Talk i ... Gmail! Skoro taki gigant jak Google tak bardzo ceni ten czas, to czy i my nie powinniśmy? Doskonale wiemy, że prowadząc biznes w natłoku obowiązków trudno znaleźć czas na to, żeby dobrze coś zaplanować. Ile czasu możesz realnie poświęcić na pozwolenie sobie albo twojemu zespołowi, na „prawdziwe myślenie” nad dobrymi metodami sprostania kolejnym wyzwaniom? A to najważniejszy element myślenia projektowego. Szkoda stracić taką szansę, zrzucając to na brak czasu.

Strach przed porażką

Kiedy uda się wyłonić kilka dobrych opcji, warto je zmieszać i sprawdzić, co z tego wynika. Strach przed porażką może paraliżować, ale nie warto zrażać się błędami, bo popełniając je na etapie myślenia nic nie ryzykujemy, a możemy dowiedzieć się naprawdę wiele o firmie, o klientach, o realizacji celów. Także na tym polega myślenie projektowe. Po etapie pomysłów i demokratycznym wyłonieniu najlepszych przychodzi czas na budowanie prototypów. W naszej agencji prototypowych pomysłów nie brakuje – zespoły myślenia projektowego budują prototypy kampanii reklamowych dla danych firm na bazie zebranych doświadczeń i wiedzy o tym, co w świecie marketingu internetowego działa najlepiej. Dzięki wykorzystywaniu design thinking minimalizujemy ryzyko popełnienia błędu. A kiedy wkraczamy w ostatni etap metody i rozpoczynamy testowanie wybranego rozwiązania, prowadzimy eksperymenty, na których opiera się system marketingowy w przestrzeni Internetu. Bo jak inaczej nazwać kampanię, której wyniki poddawane są stałej analizie i obserwacji, a poszczególne czynniki wpływające na jej ogólny kształt są dopasowywane na bieżąco do pojawiających się potrzeb?

Źródła:

Wyślij zapytanie

Wysyłanie...
Gotowe! Twoja wiadomość została wysłana!

* Pole wymagane